sobota, 24 października 2015

Rozdział 20

- Tutaj Pat, matka Danielle- powiedział kobieta. Teraz rozpoznał jej glos, bo przecież nie raz z nią rozmawiał gdy odwiedzali kobietę z jej córką – Liam musisz mi pomóc, bo Danielle... - głos jej się załamał - ona... 

- Ona potrzebuje Twojej pomocy - jej głos był bardzo rozhisteryzowany – Danielle straciła dziecko i próbowała popełnić samobójstwo...- głos jej się załamał. 
- Przecież  było wszystko dobrze, czuła się dobrze - mówił. 
- Tak, ale nagle wystąpiły jakieś komplikacje - znów jej głos się załamał. Kobieta była bardzo zrozpaczona.
- Ale co ja mam do tego? - zapytał. 

- Ona zamknęła się w mieszkaniu, nie chce z nikim rozmawiać, obwinia się, że to przez to co Tobie zrobiła. Wiesz, że wszyscy przyjaciele się od niej odwrócili i myślałam, że może z Tobą porozmawia. Mógłbyś się do niej wybrać? - pytała z nadzieją w głosie. Liam spojrzał tylko na Blue, która stała tam zupełnie nieświadoma niczego co ciągnie się za tym telefonem.
- Dobrze. Jak wrócimy to zajrzę do niej, a teraz nie mam już czasu - powiedział zmartwiony stanem psychicznym swojej dziewczyny - Do widzenia
- Dziękuję - rozłączył się. Po czym swoje spojrzenie z ekraniku komórki przerzucił na Blue. 
- Coś się stało? - zapytała podchodząc bliżej. 
- Dzwoniła matka Danielle- serce dziewczyny zatrzymało się na ułamki sekund - Poroniła - zatrzymał się i schował telefon do kieszeni - Odcięła się od przyjaciół i ma za sobą próbę samobójczą. Jej matka się o nią martwi i chce żebym z nią porozmawiał - powiedział przytulając dziewczynę - Boi się o nią - szepnął gładząc włosy swojej dziewczyny - Mam nadzieję że nie będziesz miał nic przeciwko jeśli z nią porozmawiam raz? - zapytał wykonując przednią czynność. 
- Oczywiście że nie - skłamała. Jak mogła nie mieć nic przeciwko spotkaniu jej chłopaka z jego byłą. Czy to było normalnie? W jej świecie nic  nie było normalne. Bez słowa para udała się na górę do swojego pokoju. Blue przebrała się w wygodne dresy i jakąś koszulkę. Liam również. 
- Kotek  mam dla Ciebie niespodziankę - powiedział gdy przebrana dziewczyna wyszła z łazienki. 

"Obiecaj mi że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu zasypiac i budzić się w jednym łóżki jeść śniadanie w jednej kuchni parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy dawac sobie całusa przed wyjściem dzwonić do siebie tysiące razy wtedy gdy będziemy osobo a potem znów wracać do siebie"


- Jaką? 
- Chodź - wziął ją za rękę i zaprowadził do windy po czym pojechali na ostatnie piętro, ale to nie był jeszcze koniec ich drogi. Na końcu korytarza były jeszcze drzwi do których chłopak miał klucz za nimi było jakieś pomieszczenie, które prowadziło do kolejnych drzwi. Gdy tylko zostały otworzone uderzył ich chłodny wiatr. Jak się okazało chłopak zaprowadził ją na dach hotelu. 
- Serio? Dach? - zdziwiła się dziewczyna. Liam spojrzał w jej oczy które przejawiały strach i pokiwał twierdząco głową - Nie ma mowy! - zaprzeczyła stanowczo - Nie ja wracam do pokoju - chciała odejść ale zagrodził jej drogę - Liam nie wiesz że mam lęk wysokości - powiedziała przyglądając się jego twarzy. 
- Blue... - szepnął - dasz radę. Ze mną - złapał ją za rękę. Dziewczyna wzięła głęboki wdech i powoli. trzymając jego rękę zaczęła kroczyć ku głębi. Okazało się że kawałek dalej był rozłożony koc za świeczkami dookoła, a na nim stał koszyk zaopatrzony w owoce, czekoladę, bitą śmietanę dwa kieliszki i wino. 
- Ty Przygotowałeś to wszytko? - zapytała z uśmiechem. 
- Dla Ciebie - podeszli do koca i usiedli. 
- Jesteś cudowny - szepnęła i cmoknęła go w policzek. Chłopak nalał i wina do kieliszków i wyjął z koszyka resztę. Wtuleni w siebie leżeli popijając napój i kosztując słodkości. Robiło się coraz chłodniej co odczuwała szczególnie Blue, więc Liam wyjął z owego koszyka jeszcze jeden koc którym ją okrył. Niebo nad nimi było gwieździste jak nigdy. 
Ukochana osoba u boku, cisza spokój, harmonia. To wszystko co było jej teraz do szczęścia potrzebne. 
- Spadająca gwiazda. Spójrz - powiedział chłopak.
- Make a Wish - szepnęła do niego.
- You - powiedział jej cicho na ucho, a ona wtuliła się w niego bardziej i poczuła bezpiecznie jak jeszcze nigdy dotąd. 
Nastał kolejny dzień, dzień wyjazdu ze słonecznego i pięknego Los Angeles. Grupa przyjaciół siedziała już w samolocie czekając na odlot. Przed nimi kilka godzin lotu, który przebiegł bez komplikacji. Na lotnisku w Londynie byli przed godziną 8PM, ale każdy z nich był zmęczony więc udali się do swoich mieszkań. 
- Kiedy masz zamiar spotkać się z Danielle?- zapytała rozpakowując walizkę.
- Nie wiem - powiedział kładąc się do łóżka - chodź się położyć - powiedział. Dziewczyna odłożyła telefon na szafkę nocną i położyła wtulając się w tors swojego chłopaka, a on objął ją swym silnym ramieniem. 
- Kocham Cię - szepną całując ją we włosy. 
- Ja Ciebie też - powiedziała i złożyła pocałunek na jego ustach.
Następnego ranka Liam postanowił odwiedzić Danielle. Blue  w tym czasie miała być w pracy. Przed południem chłopak wyszedł z domu i udał się do dziewczyny po drodze wstępując do kawiarni i kupując dwie kawy. Po czym dodarł do jej mieszkania. Pukanie, dzwonienie nic nie dawało, ale on się nie poddawał. Obiecał jej matce, że postara się pomóc Dan i musiał tego dotrzymać. 
- Danielle otwórz! - krzyknął dobijając się do drzwi - Otwórz te cholerne drzwi - na te słowa za nimi dało się usłyszeć szepty, szelesty, a po chwili otwarły się,  on szybko wszedł do środka, gdzie zobaczył niecodzienny widok. 
Porozwalane rzeczy, książki i wszystko inne. 
- Boże dziewczyno co tu się stało? - zapytał i rozejrzał się by odnaleźć jej sylwetkę. Siedziała skulona w kącie małego korytarzyka i cichutko szlochała. bez słowa podszedł i ją przytulił - nie płacz już. Csss! - uspakajał ją. Trwali tak kilka minut, aż kobieta się uspokoiła i w pewnym stopniu doszła do siebie - Chodź do pokoju - szepnął. Oboje wstali i udali się na kanapę. Mulatka była cała roztrzęsiona, a on przykrył ją kocem i zrobił ciepłej herbaty. Kiedy ona dochodziła do siebie Liam postanowił przywrócić do porządku mieszkanie. 
- Danielle nie możesz zamykać się w sobie - szepnął siadając przy niej na kanapie -musisz przebywać z ludźmi, wychodzić na zewnątrz - mówił. 
- Ale ja nie mam już nikogo - powiedziała cały czas patrząc się w ten sam punkt na ścianie. 
- Masz matkę. Ona się o Ciebie martwi - złapał ją za rękę - Jeśli chcesz z kimś pogadać możesz zawsze zadzwonić do mnie czy chłopaków. Pomożemy Ci - przekonywał ją.
- Nie chcę stawać na drodze szczęścia Twojego i Blue. 
- Ona nie ma nic przeciwko - powiedział. Zły ruch - Dobra ruszaj się - zarządził - idziemy na spacer, albo może wpadniemy do któregoś z chłopaków - uśmiechnęła się. 
- Jesteś pewien? - wstała z kanapy, a on przytaknął - Daj mi chwilkę - z uśmiechem na ustach pobiegła do łazienki. 20 minut później oboje przechadzali się już po parku śmiejąc w najlepsze. Wcześniejsze smutki Danielle odeszły w niepamięć dzięki Liamowi.
Spędzili ze sobą całe popołudnie, jednak dziewczyna zrobiła się zmęczona i Liam odprowadził ją do mieszkania po czym wrócił do swojego. 
W całym jego mieszkaniu było ciemno i cicho. Czyżby Blue jeszcze nie było? 
- Blue? - krzyknął przekraczając próg. W odpowiedzi usłyszał ciszę. Może już spi - pomyślał. Po cichu by jej nie obudzić poszedł do garderoby po świeżą bieliznę i pidżamę i udał się do kąpieli. Prysznic i podstawowe czynności zajęły chłopakowi półgodziny. Zmęczony marzył tylko o ciepłym łóżku jak i śnie. Ku jego zaskoczeniu Blue jeszcze nie spała tylko przy małej lampce nocnej czytała książkę.

- Nie śpisz? - zdziwił się. 
- Jak widać - powiedziała oschle. Liam zajął miejsce obok niej. Chciał przywitać ją buziakiem, ale ta odsunęła się - Dobranoc - zgasiła lampkę i położyła tyłem do niego. W jej oczach zbierały się łzy, a po chwili powoli wypłynęły na policzki. Poczuła jak jej ukochany obejmuje ją w pasie i kładzie głowę obok jej. 
- Coś się stało? - szepnął jej do ucha. 
- Skądże. 
Zapalił lampkę i usiał.
- Widzę, że coś jest nie tak - powiedział - Coś się stało?
- Zmęczona jestem to tyle. 
- Chodzi Ci o Danielle? - zapytał pewny tej tezy - że się z nią spotkałem? 
- Ja Ci nie każde wybierać - szepnęła - Zrobisz co uważasz za słuszne - wstała z łóżka i wyszła do łazienki.  
___________________________________________________________________________
I jest 20 rozdział :) Przepraszam,że tak długo musieliście na niego czekać,ale szkoła i do tego robię prawko,w końcu się przełamałam :D

Mam nadzieję,że się podoba :)

1.Jak myślicie czy Danielle znowu namiesza w ich życiu ?
2.Czy Blue ma powody do niepokoju ? 

PS. Postaram się, skomentować wszystkie zaległe wasze rozdziały :) I naprawdę wybaczcie :)

10 komentarzy:

  1. Hmm...
    Czy namiesza... Na razie nie widzę tego, ale to całkiem możliwe.
    Blue jest zazdrosna, wcale jej się nie dziwię. Sama bym się niepokoiła, gdyby mój facet spędził całe popołudnie ze swoją byłą. Mimo, że Dan nie chce im zniszczyc związku, to wg Blue ona to robi.
    Chyba jednak ma te powody:)

    U mnie na No Control nowe rozdziały! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział:*
    Myślę, że jeszcze może coś namieszać.
    Raczej ma w końcu chodzi o jego byłą, szkoda, że płakała :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze coś musi się stać w ich życiu. To wszystko zawsze przez Danielle. Musisz coś z tym zrobić, bo Blue się zapłacze na śmierć ;)
    Myślę, że Blue słusznie się martwi. W końcu Dan może nadal coś czuć do Liama. Uważam, że to, żeby on się z nią spotykał to nie najlepszy pomysł. Musisz coś zrobić! ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Tak 2. Tak Rozdział bardzo mi się podoba, mam nadzieję, że nn pojawi się szybciej :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy